Artykuł z książki Kazimierza Jodkowskiego pt. Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm, "Realizm. Racjonalność. Relatywizm", Wydawnictwo UMCS, Lublin 1998, s. 496-511. Oryginał: Molecular Machines: Experimental Support for the Design Inference (maszynopis); za zgodą Autora z jęz. ang. tłum. Kazimierz Jodkowski.
Dr Michael J. Behe jest katolikiem, co zasługuje na podkreślenie w obliczu faktu, że zdecydowaną większość amerykańskich kreacjonistów stanowią protestanci.
Jednak w nauce bywa tak, że teoria odnosząca sukces niekoniecznie jest teorią poprawną. W dziejach nauki istniały także inne teorie, które osiągnęły ten sam tryumf, jaki zdobył darwinizm: ujęły wiele eksperymentalnych i obserwacyjnych faktów w spójnej ramie roboczej i odpowiadały intuicjom ludzi na temat, jak świat powinien funkcjonować. Teorie te także obiecywały wyjaśnić wiele cech wszechświata przy pomocy kilku prostych zasad. Lecz wiele z tych teorii jest obecnie martwych. Zasługuje na ironię fakt, że zostały one zniszczone przez ten sam postęp nauki, do jakiego się przyczyniły. Dobrym tego przykładem jest zastąpienie Newtonowskiego mechanicznego ujęcia wszechświata przez Einsteinowski wszechświat relatywistyczny. Chociaż model Newtona wyjaśniał rezultaty wielu eksperymentów przeprowadzonych w czasach tego uczonego, to nie udało mu się wyjaśnić aspektów grawitacji. Einstein rozwiązał ten i inne problemy, rozważając na nowo strukturę wszechświata.
Tak więc wiele teorii wiodło pomyślny żywot w swoim czasie, ale zostało odrzuconych, gdy nie mogły wyjaśnić nowych danych, udostępnionych przez postęp nauki. Podobnie Darwinowska teoria ewolucji miała się znakomicie, wyjaśniając wiele danych swego czasu oraz pierwszej połowy wieku XX-go, ale - co będzie celem mojego wystąpienia - darwinizm okazał się być niezdolny do wyjaśnienia zjawisk odkrytych wysiłkiem współczesnej biochemii w ciągu drugiej połowy tego stulecia. Cel swój osiągnę podkreślając fakt, że życie na swoim najbardziej podstawowym poziomie jest nieredukowalnie złożone i że taka złożoność jest niezgodna z niekierowaną ewolucją.
| Pytanie, w jaki sposób nerw stał się wrażliwy na światło, nie obchodzi
nas bardziej niż to, w jaki sposób powstało życie.
Karol Darwin |
Wydaje
się, że cechą charakterystyczną ludzkiego umysłu jest to, że gdy nie istnieją
ograniczenia ze strony wiedzy na temat mechanizmu jakiegoś procesu, to
łatwo wyobraża on sobie proste kroki prowadzące do jego funkcjonowania.
Ilustruje to historyjka obrazkowa "Calvin and Hobbes". Ponieważ małe dziecko,
jak Calvin, nie wie, jak funkcjonują samoloty, łatwo wyobraża sobie, że
(czarna) skrzynka może równie dobrze latać jak samolot. Jednak dorośli
wiedzą, że samoloty są bardzo złożonymi maszynami i nie wierzą w latające
skrzynki.
W
świecie biologicznym układy złożone również początkowo mogą wydawać się
proste. Dobrym tego przykładem jest wiara w spontaniczne powstawanie życia.
Zwolennik Darwina, Ernst Haeckel, znany jest między innymi ze swego poparcia
dla teorii abiogenezy - powstawania życia z materii nieożywionej bez udziału
rodziców. Kiedy statek badawczy H.M.S. "Cyclops" wydobył z dna morza trochę
dziwnie wyglądającego mułu, to nawet taki autorytet, jak Thomas Henry Huxley,
był przekonany, że była to protoplazma, poprzednik samego życia. Huxley
nazwał ten muł Bathybius Haeckelii, czcząc w ten sposób Haeckla,
znanego zwolennika abiogenezy.[3]
Chociaż epizod ten wydaje się nam sto lat później niepoważny, to należy
zwrocić uwagę, że Haeckel (uważający, że komórki są "jednorodnymi kuleczkami
plazmy") i Huxley łatwo uwierzyli, że komórki mogą powstać z prostego mułu,
ponieważ nie zdawali sobie sprawy ze złożoności komórek. Jednak gdy złożoność
nawet najprostszego jednokomórkowego organizmu stała się widoczna, wiara
w spontaniczne powstawanie życia zanikła. Obecnie nie istnieje uczony,
który by utrzymywał, że złożone organizmy, organy czy organelle mogą w
naturalny sposób powstać w jednym kroku z prostych składników wyjściowych.
Ernst Mayr powiedział, że "każda rewolucja naukowa musi zaakceptować wszelkiego rodzaju czarne skrzynki, gdyż gdybyśmy czekali do otwarcia wszystkich czarnych skrzynek, nigdy nie nastąpiłby postęp pojęciowy".[4] Jest to prawda, ale celem nauki jest otwieranie tych czarnych skrzynek i gdy już zawartość tych skrzynek jest ujawniona, należy przygotowywać wstępne teorie na temat ich mechanizmów. Wspaniałe osiągnięcia współczesnej biochemii polegają na tym, że otworzyła ona czarne skrzynki wielu systemów biologicznych i określiła na poziomie molekularnym, jak one funkcjonują. Chociaż dla Darwina podstawowy proces widzenia był czarną skrzynką, to wiemy obecnie,[5] że gdy światło pada na siatkówkę, cząsteczka organiczna, zwana 11-cis-retinal, absorbuje foton, co powoduje, że przekształca się ona na transretinal. Zmiana kształtu cząsteczki retinalu powoduje zmianę kształtu białka membranowego, rodopsyny, do której ona ściśle przylega. To odmienione białko oddziaływuje wówczas na białko przekaźnikowe, zwane transducyną, które zaczyna aktywować związane z membraną białko zwane fosfodiesterazą. Fosfodiesteraza zaś uwalnia jony wapnia z pręcikowych komórek oka, co hamuje transport jonów sodu przez komórkę. To z kolei powoduje hiperpolaryzację membrany komórkowej i w końcu wywołuje prąd, który przepływa w dół nerwu optycznego do mózgu. Oto co znaczy "wyjaśnić" widzenie. To jest poziom wyjaśnienia, do którego zmierzają nauki biologiczne.
Teorię Darwina sformułowano, kiedy cała biologia składała się z czarnych skrzynek. W tym referacie zbadam kilka układów biologicznych na poziomie molekularnym i sprawdzę, czy dobór naturalny nadal wydaje się być wystarczającym wyjaśnieniem w chwili obecnej, gdy wiele czarnych skrzynek zostało otwartych.
Zastanówmy się najpierw nad najbardziej podstawowymi narzędziami komórki.
Biochemia wykazała, że mechanizmami w żywej tkance, które budują struktury
i przeprowadzają reakcje chemiczne konieczne dla życia, są cząsteczki zwane
białkami. Podstawowa struktura białek jest dość prosta (patrz rys.):
ukształtowane są przez nieciągłe podjednostki, zwane aminokwasami, które
są sczepione w postaci łańcucha. Każdy z dwudziestu odmiennych rodzajów
aminokwasów ma odmienny kształt i odmienne własności chemiczne, a typowy
łańcuch białkowy składa się z około 50 do około 1 000 aminokwasowych ogniw.
Ale
białko w komórce nie pływa jak wiotki łańcuch (patrz rys. na lewo); raczej
tworzy ono bardzo precyzyjną strukturę, która może być bardzo różna dla
różnych typów białek; to właśnie struktura tak złożonego białka dokładnie
determinuje funkcję, jaką ono pełni. A ponieważ sposób ułożenia i pofałdowanie
białka zdeterminowany jest przez sekwencję aminokwasów, to sekwencja ta
także determinuje funkcję białka. Nowoczesna biochemia zaczęła istnieć
w przybliżeniu czterdzieści lat temu, kiedy nauka rozwinęła się do tego
stopnia, że mogła określić dokładne struktury tych podstawowych cząsteczkowych
składników układów biologicznych. Kiedy J.C. Kendrew ze współpracownikami
określił pierwszą strukturę białka dla mioglobiny, białka występującego
w mięśniu, to najbardziej uderzającą cechą dla niego była złożoność i brak
symetrii tej cząsteczki. [6]
A jego kolega, laureat nagrody Nobla, Max Perutz, wydawał się znajdować
w najwyższej rozpaczy, gdy zauważył:
Czy to możliwe, by poszukiwanie ostatecznej prawdy rzeczywiście doprowadziło do ujawnienia tak obrzydliwego i podobnego do trzewi obiektu? [7](Mioglobina przypomina jelita.) Zanim ujawniono strukturę mioglobiny, większość uczonych oczekiwała, że ta białkowa czarna skrzynka zawiera proste, regularne cząsteczki, podobne do kryształków soli, i złożoność, jaką ujrzeli, zaskoczyła ich. Chociaż biochemicy przyzwyczaili się już do kształtu białek i stopniowo polubili je, złożoność tych struktur pozostaje.
Rozpoznanie
struktur białek spowodowało, że uczeni zaczęli się zastanawiać, jakie jest
prawdopodobieństwo, by jakaś sekwencja aminokwasów mogła uformować złożoną
postać konkretnego zwartego, funkcjonalnego białka. Od dawna wiadomo, że
chociaż różne klasy białek mają odmienne sekwencje aminokwasów i różne
kształty, że analogiczne białka z różnych gatunków, na przykład hemoglobina
człowieka i hemoglobina konia, różnią się swoimi sekwencjami aminokwasów,
to jednak formują podobne struktury. Ale wiadomo także, że zmiany niektórych
aminokwasów niszczą strukturę białka. Jakie są więc granice tolerancji
dla zmian aminokwasów? Jakie jest prawdopodobieństwo znalezienia jakiegoś
konkretnego białka w nieukierunkowanym badaniu?
W ciągu ostatnich kilku lat odpowiedzi na te pytania nadeszły z laboratorium Roberta Sauera na Wydziale Biologii Massachusetts Institute of Technology. [8] W laboratorium Sauera pobierano geny dla kilku białek wirusowych (patrz rys. powyzej), systematycznie rozdrabniano je na części i wstawiano odmienne fragmenty z powrotem do genów. Te zmienione geny umieszczano wówczas ponownie w bakteriach, które odczytywały kod DNA i produkowały z nich łańcuchy aminokwasów. Okazało się, że bakterie te szybko niszczyły białka, które nie były odpowiednio przestrzennie ułożone. Grupa Sauera poszukiwała więc takich odmienionych białek, które nie zostały zniszczone. Określając ich sekwencje, mogli powiedzieć, które aminokwasy w danym miejscu zgodne były z tworzeniem złożonego przestrzennie, funkcjonalnego białka podobnego do białka rodzicielskiego.
R K R R G D K T N E A H T M S K G K V A G S L F M S M E I L M K L - N - L - E - D - A - R - R - L - K - A - 4 10 9 1 1 5 2 1 1 9 * -- * -- * -- * -- * -- * -- * -- * -- * -- * -- * 20 20 20 20 20 20 20 20 20 20 to tyle, co jedna szansa na 100 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 000 |
Grupa Sauera zauważyła, że w niektórych miejscach białka tolerowana była duża rozmaitość aminokwasów (patrz rys. powyżej). W niektórych miejscach mogło wystąpić do 15 spośród 20 aminokwasów i nadal dawać funkcjonalne, przestrzennie ustrukturowane białko. Jednak w innych miejscach w sekwencji aminokwasów tolerowane mogło być bardzo niewielkie zróżnicowanie. Wiele miejsc mogło przyjąć tylko 3 lub 4 odmienne aminokwasy. Inne miejsca miały absolutny wymóg na tylko konkretny aminokwas; znaczy to, że jeśli - powiedzmy - P nie występuje w miejscu 78 danego białka, to białko nie przybierze charakterystycznego przestrzennego kształtu, pomimo tego, że reszta sekwencji jest zbliżona do białka naturalnego.
Z faktycznych wyników eksperymentalnych grupy Sauera, jak to pokazuje rysunek, można łatwo obliczyć, że prawdopodobieństwo znalezienia złożonego białka wynosi około 1/1065. [9] Liczba ta jest niemal identyczna z wynikami otrzymanymi wcześniej przy pomocy obliczeń teoretycznych i to podobieństwo wyników wielce wzmacnia nasze zaufanie, że otrzymano poprawny wynik. Aby wyrobić sobie opinię na temat tej fantastycznie małej liczby, wyobraźmy sobie, że ktoś schował ziarnko piasku, oznaczone maleńkim "X"-em, gdzieś na pustyni Sahara. Po kilkuletnim włóczeniu się na ślepo po tej pustyni, schylasz się i znajdujesz to maleńkie "X". Żywiąc podejrzenia, dajesz to ziarenko piasku komuś, by je ponownie schował, znowu błąkasz się ślepo po pustyni, schylasz się i jeszcze raz podnosisz to samo ziarenko oznaczone "X"-em. Trzeci raz powtarzasz swoje działania i trzeci raz znajdujesz oznaczone ziarenko. Prawdopodobieństwo znalezienia tego oznaczonego ziarenka piasku na pustyni Sahara trzy razy pod rząd jest mniej więcej takie samo, jak znalezienia jednej nowej funkcjonalnej struktury białka, jednego z podstawowych narzędzi komórki. Większość ludzi uzna raczej, że cała sprawa została z góry ukartowana, niż że jest to wynik szczęśliwego nałożenia się przypadków.
Wielki postęp w biochemii w ciągu ostatnich czterdziestu lat wykazał, że podstawowe narzędzia życia, białka, są nadzwyczaj złożone. Perutz i Kendrew byli zaskoczeni, kiedy - oczekując prostoty - natknęli się po raz pierwszy na złożoność mioglobiny. Chociaż z upływem czasu nowość struktury mioglobiny utraciła na ostrości, doznajemy podobnego zaskoczenia, kiedy nowe eksperymenty, podobne do eksperymentów wykonywanych przez grupę Sauera, odnawiają nasze rozumienie złożoności funkcjonalnych białek, która odzwierciedlona jest w bardzo małym prawdopodobieństwie ich wystąpienia.
Mikroskop
elektronowy ujawnia wyścieloną rzęskami powierzchnię nabłonkową przewodu
oskrzelowego oraz okrągłe powierzchnie wielu komórek kubkowych wydzielających
śluz. Jednostki obciążone dziedzicznymi defektami, dotyczącymi rzęsek,
cierpią na stałe infekcje dróg oddechowych, będące wynikiem ich zmniejszonej
zdolności do wydalania obcych cząstek. (za R.G. Kessel and R.H. Kardon,
Tissues and Organs: A Text-Atlas of Scanning Electron Microscopy, W.H.
Freeman and Company 1979, s.210) |
Mimo tego, że skręcone białka są bardzo złożone i w rezultacie mało prawdopodobne, do wielu celów złożoność ta nie wystarcza. W wielu strukturach biologicznych białka są po prostu składnikami większych systemów molekularnych. Tak jak kineskop, przewody, metalowe sworznie i śruby składają się na odbiornik telewizyjny, tak wiele białek jest częściami struktur, które funkcjonują jedynie wówczas, gdy zebrane są razem wszystkie składniki. Dobrym tego przykładem jest rzęska (patrz rys. obok). Jak to zostało opisane w podręczniku uniwersyteckim, [10] rzęski są podobnymi do włosów organellami, występującymi na powierzchni komórek wielu zwierząt i niższych roślin, służącymi do poruszania płynu wokół powierzchni komórki albo do poruszania się pojedynczych komórek w tym płynie. U ludzi na przykład każda z komórek nabłonkowych, wyściełających drogi oddechowe, ma około 200 rzęsek, które uderzają synchronicznie, aby przesunąć śluz ku gardłu i go usunąć. Rzęska składa się z okrytej membraną wiązki włókien zwanej aksonemem (rys. u góry). Aksonem ma pierścień zbudowany z 9 podwójnych mikrotubul otaczających dwie centralne pojedyncze mikrotubule. Każdy zewnętrzny dublet składa się z pierścienia 13 filamentów [nici] (podwłókna A), zrośniętego z zespołem 10 filamentów (podwłóknem B). Filamenty mikrotubul składają się z dwu białek zwanych tubuliną alfa i beta. 11 mikrotubul kształtujących aksonem jest utrzymywanych razem przez trzy typy złączy: podwłókna A są połączone z centralnymi mikrotubulami przy pomocy promieniowych szprych [radial spokes]; dublety zewnętrzne są połączone złączem składającym sie z wysoce elastycznego białka zwanego neksyną; a centralne mikrotubule połączone są mostkiem. W końcu każde podwłókno A ma dwa ramiona, wewnętrzne i zewnętrzne, składające się w obu przypadkach z białka dyneiny.
![]() ![]() |
Ale jak funkcjonuje rzęska? (Patrz rys. poniżej) Eksperymenty pokazały, że ruch rzęskowy jest wynikiem chemicznie napędzanego "wędrowania" ramion dyneinowych na jednej mikrotubuli do sąsiedniego podwłókna B drugiej mikrotubuli, tak że te dwie mikrotubule przesuwają się względem siebie. Jednak białkowe powiązania między mikrotubulami w nieuszkodzonym rzęsku uniemożliwia sąsiednim mikrotubulom przesuwać się więcej niż na krótką odległość. Dlatego te powiązania przekształcają indukowany przez dyneinę ruch przesuwania mikrotubul w zginający ruch całego aksonemu (patrz rys. obok).
A
teraz siądźmy sobie spokojnie, zastanówmy się nad funkcjonowaniem rzęski
i rozważmy, jakie płyną z niego konsekwencje. Rzęski zbudowane są z przynajmniej
pół tuzina białek: alfatubuliny, beta-tubuliny, dyneiny, neksyny, białka
budującego wspomniane szprychy i białka mostka centralnego. Wszystkie one
łącznie spełniają jedno zadanie, ruch rzęskowy. Aby rzęska funkcjonowała,
wszystkie one muszą być obecne. Jeśli nie ma tubulin, nie ma filamentów,
które mogłyby się przesuwać; jeśli brakuje dyneiny, to rzęska pozostaje
sztywna i w bezruchu; jeśli brakuje neksyny lub innych białek łączących,
to aksonem rozpada się, gdy filamenty się przesuną. A więc to, co widzimy
w rzęsce, to nie tylko głęboka złożoność, ale jest to także złożoność nieredukowalna
na skalę molekularną. Przez "nieredukowalną złożoność" rozumiem mechanizm,
który wymaga licznych odrębnych składników, aby całość funkcjonowała. Dobrymi
przykładami z codziennego życia są śruba i nakrętka, blok i lina albo podpora
i dźwignia. W tych prostych urządzeniach wszystkie składniki muszą być
obecne, aby mogły one funkcjonować. Podobnie i rzęska, tak jak jest zbudowana,
musi mieć przesuwające się filamenty, białka łączące oraz białka motoryczne,
aby mogła funkcjonować. Przy nieobecności choćby jednego z tych składników,
urządzenie to jest bezużyteczne.
Składnikami rzęsek są pojedyncze molekuły. Oznacza to, że nie ma już czarnych skrzynek, do których można by się odwołać; złożoność rzęski jest ostateczna, fundamentalna. Uczeni, poznając złożoność komórki, uświadomili sobie w końcu, jak nierozsądne było myślenie, iż życie powstało spontanicznie w pojedynczym kroku lub w kilku krokach ze szlamu oceanicznego. Podobnie i my obecnie uświadamiamy sobie, że złożona rzęska nie mogła powstać w pojedynczym kroku lub w kilku krokach. Ale ponieważ złożoność rzęski jest nieredukowalna, nie mogła ona mieć funkcjonalnych prekursorów. Pytanie "co mogło być funkcjonalnym poprzednikiem rzęski?" należy do tej samej logicznej kategorii co pytanie "jaki dźwięk wydaje jedna klaszcząca ręka?" Ponieważ nieredukowalnie złożona rzęska nie mogła mieć funkcjonalnego prekursora, to i nie mogła zostać wytworzona przez dobór naturalny, który wymaga pewnej stopniowalnej funkcji. Dobór naturalny jest bezsilny, kiedy nie istnieje funkcja, którą mógłby on selekcjonować. Możemy pójść dalej i powiedzieć, że jeśli rzęska nie mogła być wytworzona przez dobór naturalny, to ta rzęska musiała być zaprojektowana.
Ciężar
dowodu, jaki spoczywa na obrońcach wniosku o projekcie, umieścił na nich
sam Darwin w O pochodzeniu gatunków. Powiedział on tam, że gdyby
jakaś struktura biologiczna, nawet jedna, nie mogła być wytworzona stopniowo
poprzez ciąg funkcjonalnych etapów pośrednich, to wówczas darwinowski ewolucjonizm
całkowicie się załamie. Nie jest ważne, jeśli nawet sto systemów można
wyjaśnić wiarygodnie doborem naturalnym; jeden kontrprzykład wystarcza
do podważenia całej teorii. Taki kontrprzykład dla darwinowskiego ewolucjonizmu
widzimy w rzęsce. Analizowałem tutaj rzęskę, ponieważ jako urządzenie mechaniczne
jej nieredukowalność jest łatwa do uchwycenia przez różnych obserwatorów.
Ale nie jest to jedyny kontrprzykład. Przykłady nieredukowalnej złożoności
można znaleźć praktycznie na każdej stronie podręczników biochemii.
Na przykład niemechaniczną nieredukowalną złożoność można ujrzeć w systemie wysyłającym białka do przedziałów komórkowych. [11] Komórka eukariotyczna zawiera wiele komórkowych przedziałów wykonujących wyspecjalizowane zadania. Dotyczy to m.in. lizosomów do trawienia czy pęcherzyków Golgiego do wydzielania produktów białkowych na zewnątrz komórki. Niestety, mechanizm syntezy białka występuje na zewnątrz tych organelli, a więc jak białka, wykonujące zadania wewnątrz tych komórkowych przedziałów, znajdują drogę do miejsca swojego przeznaczenia? Okazuje się, że białka, które docierają do organelli, posiadają specjalną sekwencję aminokwasów blisko początku, zwaną "sekwencją sygnalną" (patrz rys. poniżej). Gdy białka są syntetyzowane przez rybosomy, z sekwencją sygnalną wiąże się złożony molekularny zespół zwany cząsteczką rozpoznania sygnału albo SRP. Powoduje on tymczasowe zatrzymanie syntezy białka. Podczas tej przerwy w syntezie białka, SRP jest związana przez transmembranowy receptor SRP, który powoduje podjęcie na nowo syntezy białka i który pozwala przejść białku do wnętrza retikulum endoplazmatycznego (ER). Gdy białko przejdzie do ER, odcinana jest sekwencja sygnalna.
Dla
wielu białek ER jest tylko stacją przestankową w ich podróży do miejsca
ich ostatecznego przeznaczenia. Białka, kończące drogę w lizosomie, są
"zaznaczone" enzymatycznie resztą węglowodanową zwaną 6-fosfomannozą albo
mannozo-6-fosforanem. W rejonie membrany retikulum endoplazmatycznego zaczynają
się wówczas koncentrować liczne białka; jedno z nich, klatryna, przybiera
kształt pewnego rodzaju kopuły geodezyjnej (patrz rys. powyżej), zwanej
opłaszczonym pęcherzykiem, który pączkuje i odrywa się od ER. W tej kopule
istnieje także białko receptorowe, które wiąże zarówno klatrynę, jak i
grupę 6-fosfomannozy białka, jakie ma być transportowane. Opłaszczony pęcherzyk
odłącza się wtedy od retikulum endoplazmatycznego, podróżuje poprzez cytoplazmę
i wiąże się z lizosomem przy pomocy innego specyficznego białka receptorowego.
W końcu pęcherzyk ten zlewa się z lizosomem i białko znajduje się na miejscu
swego przeznaczenia.
W czasie swej podróży nasze białko oddziaływało z dziesiątkami makromolekuł, aby osiągnąć swój cel: dotarcie do lizosomu. Potencjalnie wszystkie składniki systemu transportowego są konieczne, aby ten system działał, a więc system ten ma nieredukowalny charakter. A ponieważ wszystkie skladniki tego systemu składają się z pojedynczych lub kilku cząsteczek, nie ma żadnych czarnych skrzynek, do których można by się odwołać. Konsekwencje nawet jednego błędu w łańcuchu transportowym ujawniają się w postaci wady dziedzicznej znanej jako mukolipidoza II. Jest ona rezultatem niedoboru enzymu umieszczającego mannozo-6-fosforan na białkach, jakie mają być skierowane do lizosomów. Mukolipidoza II charakteryzuje się postępującym upośledzeniem umysłowym, deformacją szkieletu i wczesną śmiercią.
![]() |
| Liczba artykułów w Journal of Molecular Evolution w ubiegłym dziesięcioleciu, jakie analizowały szczegółowe modele stadiów pośrednich w rozwoju złożonych struktur biomolekularnych. |
Porównywanie sekwencji wszechwładnie dominuje w literaturze dotyczącej ewolucji molekularnej. Ale samo porównanie sekwencji nie może wyjaśnić rozwoju złożonych systemów biochemicznych, tak jak porównanie przez Darwina prostego i złożonego oka nie powiedziało mu, na czym polega widzenie. W tej dziedzinie więc nauka milczy. Znaczy to, że kiedy wnioskujemy, iż złożone systemy biochemiczne zostały zaprojektowane, nie zaprzeczamy żadnemu wynikowi eksperymentalnemu i nie popadamy w konflikt z żadnym badaniem teoretycznym. Nie musimy kwestionować żadnego eksperymentu. Należy tylko ponownie zbadać interpretację wszystkich eksperymentów, tak jak po zwróceniu uwagi na dualność fala-cząstka należało zreinterpretować wyniki eksperymentów spójnych z Newtonowskim ujęciem Wszechświata.
|
NIEREDUKOWALNIE złożone
A więc struktury te zostały
|
Ludzie żyjący w dziewiętnastym wieku byli zaszokowani, gdy odkryli na podstawie obserwacji, dokonywanych przez naukę, że wiele cech świata biologicznego można przypisać eleganckiej zasadzie doboru naturalnego. Dla nas, żyjących w wieku dwudziestym, jest niemniejszym szokiem odkrycie na podstawie obserwacji dokonanych przez naukę, że podstawowych mechanizmów życia nie można przypisać doborowi naturalnemu, a więc że zostały one zaprojektowane. Musimy się uporać z tym szokiem i iść dalej. Teoria niekierowanej ewolucji jest już martwa, ale dzieło nauki trwa nadal.
[1] Przypis tłumacza: "Czarna skrzynka" - termin cybernetyczny oznaczający układ o nieznanym mechanizmie funkcjonowania, w którym dane są jedynie wejścia i wyjścia.
[2] Charles Darwin, The Origin of Species, New York University Press, New York 1988, s. 143-144 [tłumaczenie polskie: Karol Darwin, Dzieła wybrane. Tom II. O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego czyli o utrzymaniu się doskonalszych ras w walce o byt, PWRiL, Warszawa 1959, s. 180].
[3] John Farley, The Spontaneous Generation Controversy from Descartes to Oparin, The Johns Hopkins University Press, Baltimore 1979, s. 74-75.
[4] Ernst Mayr, One Long Argument, Harvard University Press, Cambridge 1991, s. 146.
[5] T.M. Devlin, Textbook of Biochemistry with Clinical Correlations, John Wiley & Sons, New York 1986, s. 840-841.
[6] J.C. Kendrew, G. Bodo, H.M. Dintzis, R.G. Parrish, H. Wyckoff & D.C. Phillips, Nature 1958, vol. 181, s. 662-666.
[7] M.F. Perutz, Scientific American 1964, vol. 211, s. 64-76.
[8] J.U. Bowie & R.T. Sauer, Identifying Determinants of Folding and Activity for a Protein of Unknown Structure, Proceedings of the National Academy of Sciences USA 1989, vol. 86, s. 2152-2156; J.U. Bowie, J.F. Reidhaar-Olson, W.A. Lim & R.T. Sauer, Deciphering the Message in Protein Sequence: Tolerance to Amino Acid Substitution, Science 1990, vol. 247, s. 1306-1310; J.F. Reidhaar-Olson & R.T. Sauer, Functionally Acceptable Substitutions in Two-Helical Regions of Repressor, Proteins: Structure, Function, and Genetics 1990, vol. 7, s. 306-316.
[9] Reidhaar-Olson, Sauer, Functionally...
[10] D. Voet & J.G. Voet, Biochemistry, John Wiley & Sons, New York 1990, s. 1132-1139.
[11] J.w., s. 297-304.
[12]
Przyp. tłum.: Autor ma na myśli słuchaczy, siedzących na sali w trakcie
jego wykładu.
![]() |