Artykuł z książki Kazimierza Jodkowskiego pt. Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm, "Realizm. Racjonalność. Relatywizm", Wydawnictwo UMCS, Lublin 1998, s. 482-495. Oryginał: The Creationist View of Biologic Origins - Dean H. Kenyon [Professor of Biology, San Francisco State University], NEXA Journal, San Francisco State University, Spring 1984, s.28-35. Za zgodą Autora z jęz. ang. tłum. Kazimierz Jodkowski.
Zbyt łatwo zapominamy, że kreacjonistyczne ujęcia pochodzenia życia dominowały w kręgach naukowych przed opublikowaniem książki Darwina "O pochodzeniu gatunków" w 1859 roku.[1] Czołowi uczeni Europy i Stanów Zjednoczonych byli kreacjonistami i bronili swoich poglądów używając naukowego świadectwa i naukowego sposobu argumentacji. Kreacjonistami byli Sir Richard Owen, baron Georges Cuvier i Louis Agassiz, z których każdy wybitnie przyczynił się do rozwoju swojej dziedziny.[2] Po 1859 roku wielu uczonych zaakceptowało Darwinowskie naturalistyczne ujęcie pochodzenia, chociaż Owen, Agassiz i inni sprzeciwiali się tej nowej doktrynie (Cuvier zmarł w 1832 roku). Stopniowo wszystkie kreacjonistyczne interpretacje przyrody znikły z uniwersyteckich wykładów naukowych.
Wprowadzanie ewolucjonizmu do programów nauczania szkół średnich następowało dużo szybciej w Europie niż w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze we wczesnych latach 1960-tych można było zauważyć, że analizy tego zagadnienia w większości podręczników nauk przyrodniczych w amerykańskich szkołach średnich były krótkie lub nawet w ogóle ich nie było.[3]
Dwa czynniki pomogły przyspieszyć najnowsze wprowadzenie materiału ewolucjonistycznego (i genetycznego) do podręczników amerykańskich szkół średnich. Jednym z nich było wystrzelenie radzieckiego sputnika w 1957 roku i gwałtowna reewaluacja amerykańskiego nauczania nauk przyrodniczych, jaka potem nastąpiła.[4] Innym była obrona przez Hermanna Mullera programu dobrowolnej eugeniki.[5] Muller wymagał, abyśmy kształcili szeroko nasze dzieci w genetyce i teorii ewolucji tak, by jako dorośli bardziej prawdopodobnie podejmowali społecznie odpowiedzialne decyzje dotyczące prokreacji. W 1959 roku założono Biological Sciences Curriculum Study [Studium Programu Nauk Biologicznych]. Wkrótce podręczniki nauk przyrodniczych do szkół średnich zawierały całe rozdziały na temat ewolucji napisane w taki sposób, by dać uczniom wrażenie, iż ewolucjonizm jest jedynym rozsądnym wyjaśnieniem pochodzenia różnych form życia. Ten niefortunny i nieuzasadniony dogmatyzm panuje powszechnie i dzisiaj, chociaż kilka aktualnych podręczników do szkół średnich krótko wspomina alternatywę kreacjonistyczną. Rzadko znaleźć można zrównoważone potraktowanie kontrowersji kreacjonizm-ewolucjonizm w podręcznikach do biologii na poziomie uniwersyteckim.[6]
Chociaż uczniowie i studenci ogólnie rzecz biorąc słyszą tylko jedną stronę w sporze o pochodzenie form życia, to coraz większa liczba uczonych porzuca obecnie ewolucjonizm na rzecz nowej naukowej wersji kreacjonizmu. Liczba kreacjonistycznych uczonych idzie teraz w setki, a może i w tysiące, w Stanach i w innych krajach.[7] Sądzę, że ten nadzwyczajny bieg wydarzeń wynika w dużym stopniu z analizy nowych danych naukowych niedostępnych Darwinowi (lub jego następcom aż do względnie niedawna), zwłaszcza chemicznej informacji mającej wpływ na pochodzenie pierwszej formy życia.[8]
Moim celem w tym eseju jest zbadanie kilku głównych naukowych spornych spraw dzielących kreacjonistów i ewolucjonistów w dziedzinie pochodzenia pierwszej formy życia i pochodzenia głównych typów organizmów żywych.
Hoyle i Wickramasinghe utrzymują dalej, że ewolucja pierwszego życia na Ziemi w bardziej złożone formy nie mogłaby nastąpić bez dopływu wcześniej ukształtowanego materiału genetycznego z jakiegoś pozaziemskiego źródła. Oczywiste jest, że w ich ujęciu rozumowania na temat pochodzenia pierwszego życia mają głębokie implikacje także dla poglądów na temat późniejszej ewolucji życia.Teoria, że życia zostało złożone przez jakąś inteligencję, ma - jak wierzymy - prawdopodobieństwo znacznie większe niż jeden do 1040000, co jest poprawnym wyjaśnieniem wielu ciekawych faktów analizowanych w poprzednich rozdziałach. W rzeczywistości teoria taka jest tak naturalna, że aż dziw bierze, dlaczego nie jest szeroko zaakceptowana jako oczywista. Powody tego stanu rzeczy są raczej psychologiczne niż naukowe (s.130).
Karol Darwin pisał krótko o możliwym chemicznym pochodzeniu życia,[9] ale była to raczej spekulacja, gdyż nie była wówczas jeszcze dostępna konieczna informacja biochemiczna. Pomimo faktu, że użył terminu "Stwórca" na oznaczenie źródła pierwszego życia,[10] wnioskował, iż przyszłe badania mogą dostarczyć wiedzy wskazującej na naturalistyczne pochodzenie życia.
Dysponujemy dzisiaj dużą ilością informacji chemicznej istotnej dla problemu pochodzenia życia. W dalszej analizie pokażę, że troskliwe zbadanie danych eksperymentalnych na temat pochodzenia życia ujawnia tak poważne problemy, że wątpliwa staje się również teoria makroewolucji.
W teorii Oparina pierwotna atmosfera Ziemi składała się z takich gazów jak metan (CH4), etan (C2H6), amoniak (NH3), para wodna (H2O), siarkowodór (H2S) i wodór cząsteczkowy (H2). Teoria ta zakładała, że nieobecny był tlen cząsteczkowy (O2). Oparin sądził, że różne źródła energii - takie jak promienie ultrafioletowe ze Słońca, energia elektryczna z błyskawic, ciepło i promieniotwórczość - spowodowały, że wspomniane gazy reagowały tworząc bardziej złożone substancje organiczne takie jak aminokwasy, cukry, puryny i pirymidiny. Te substancje, tj. biomonomery, prawdopodobnie kumulowały się w pierwotnych oceanach formując "zupę organiczną".[14]
Biomonomery przypuszczalnie łączyły się razem tworząc pierwsze białka, kwasy nukleinowe i inne biopolimery. Następny etap w tej hipotetycznej kompleksyfikacji związków węglowych polegał na łączeniu się cząsteczek polimerycznych w mikroskopijne jednostki zwane "protokomórkami". Oparin sugerował, że taki proces mógł zachodzić wzdłuż wybrzeża albo w płytkich stawach. Rywalizacja między protokomórkami przypuszczalnie doprowadziła do ukształtowania się pierwszych żywych komórek.[15] Wierzono, że cały proces od pierwotnych gazów do protoplazmy miał zająć setki milionów lat.[16]
Oto niektóre z założeń hipotezy Haldane'a-Oparina:
Wielu sądzi, że symulacyjne eksperymenty Millera i inne podobne typy eksperymentów stanowią mocne empiryczne poparcie dla naturalistycznego pochodzenia życia. Jednak większość z założeń hipotezy Haldane'a-Oparina jest niespójna z dostępnym świadectwem empirycznym. Na przykład mamy obecnie świadectwo pochodzące z najstarszych skał, że pierwotna atmosfera Ziemi miała znaczne ilości O2.[20] Ponadto nie mamy żadnego geologicznego świadectwa, że istniała "organiczna zupa".[21]
Jest prawdopodobne, że każdy ze związków biochemicznych ukształtowanych w pierwotnej atmosferze lub oceanach zostałby zniszczony przez te same źródła energii, jakie doprowadziły do ich powstania.[22] W eksperymentach Millera powstałe twory były chronione w specjalnej pułapce nie mającej wyraźnego odpowiednika w przyrodzie.
Eksperymenty Millera nie dają żadnej wskazówki, dlaczego materia ożywiona woli lewoskrętne aminokwasy. Wszystkie produkty tych eksperymentów są dokładnie racemiczne, tj. są mieszankami składającymi się w połowie z form lewoskrętnych i w połowie z form prawoskrętnych.[23] Naturalne tendencje chemiczne materii organicznej stale produkowały składniki racemiczne. Wielu badaczy usiłowało znaleźć wiarygodne warunki naturalne, w których gromadzenie się lewoskrętnych aminokwasów miałoby przewagę nad gromadzeniem się ich prawoskrętnych odpowiedników, ale wszystkie takie wysiłki zakończyły się niepowodzeniem.[24] Dopóki nie rozwiąże się tego kluczowego problemu, nikt nie może mówić, że znaleźliśmy naturalistyczne wyjaśnienie dla pochodzenia życia.
Tylko niewielkie ilości związków biochemicznych tworzą się w eksperymentach Millera, ale duża część metanu przekształca się w produkty.[25] Większość reagującego węgla tworzy niebiologiczną bursztynową grubą warstwę pokrywającą wnętrze aparatury.[26] Substancje te reprezentują dominujący trend reakcji chemicznych w tych eksperymentach. Biopolimerów takich jak białka i kwasy nukleinowe nie wykrywa się w tej aparaturze.
Jeśli cofniemy się w przeszłość do pierwszej chwili, gdy zaczął funkcjonować mechanizm syntetyzowania białka, stykamy się z problemem pochodzenia koniecznych aminoacylsyntetaz. Skąd się wzięły te białka, zanim powstał system syntetyzowania białek? Można postulować, że konieczne białka ukształtowały się abiotycznie w pierwotnym oceanie, ale nie istnieje żadne eksperymentalne świadectwo dla takiego postulatu. Inną sugestią jest, że cząsteczki prebiotycznego DNA (lub RNA), które akurat zawierały biologiczną informację potrzebną do syntetyzowania wszystkich podstawowych białek stanu żywego, spontanicznie ukształtowały się i były obecne w tej samej protokomórce. Lecz ponownie prawdopodobieństwo przemawiające przeciwko zajściu takiego procesu jest niewiarygodnie wielkie, brak też jest danych eksperymentalnych.
Jak powstała informacja biologiczna? W tym miejscu pomocne będzie wspomnienie często cytowanej analogii między informacją biologiczną a drukowaniem. Twierdzenie, że funkcjonalne polinukleotydy (kwasy nukleinowe) mogą się spontanicznie ukształtować, jest równoważne twierdzeniu, że farba drukarska i papier zadrukowanej strony mogą same zorganizować się w sensowny tekst,[29] czyli że chemiczne i fizyczne własności farby drukarskiej na powierzchni papieru powodują, że farba organizuje się w zrozumiały ciąg liter. W rzeczywistości jest inaczej - wiemy, że wzór znaków dokonanych farbą drukarską na stronie, jaką w tej chwili czytamy, został nałożony na farbę drukarską przez urządzenie drukujące. Wcześniej istniejący sensownie zaprojektowany typ został inteligentnie przygotowany, by ukształtować tekst. Informacja ta została nałożona na materię z "zewnątrz".
Teksty DNA pierwszych żywych komórek musiały powstać w analogiczny sposób. Sekwencji nukleotydów nie można wydedukować z chemicznych własności tych nukleotydów.[30] Identyczna sytuacja zachodzi dla sekwencji aminokwasów tych enzymów i innych białek, jakie musiały być już obecne, aby zaszedł pierwszy cykl syntezy komórkowego białka. Oczywiście, własności cząsteczek muszą być właściwe dla roli, jaką odgrywają w materii ożywionej, tak jak własności farby drukarskiej muszą być odpowiednie dla roli, jaką ona odgrywa na zadrukowanej stronie. Jednakże wśród własności biomolekuł nie znajdujemy własności spontanicznej samoorganizacji do stanu ożywionego. Pochodzenie drukowanych tekstów, urządzeń technicznych i systemów biomolekularnych wymaga inteligentnego projektu i inżynierskiej wiedzy.[31] W każdym z tych przypadków charakterystyczny porządek systemu musi być nałożony na materię "z zewnątrz".
Konkluzja kreacjonistyczna, że obecnie posiadane dane empiryczne wymagają wyprowadzenia wniosku, iż pierwsze organizmy ożywione zostały stworzone, nie implikuje, że funkcjonowanie ożywionych organizmów wymaga jakiegoś rodzaju tajemniczej siły życiowej. Kreacjoniści nie używają też argumentu sprowadzającego Boga do zapełniania luk, w którym wnioskuje się, że ponieważ nie wiemy, jak życie mogło się w naturalistyczny sposób rozpocząć, to musiał je stworzyć Bóg. Przeciwnie, kreacjonistyczne ujęcie pochodzenia życia oparte jest na szczegółowej analizie informacji laboratoryjnej pochodzącej z biologii molekularnej, biochemii, chemii organicznej, eksperymentów symulujących ewolucję chemiczną, jak też istotnych aspektów fizyki, geologii, astrofizyki, teorii prawdopodobieństwa i teorii informacji.
Kreacjoniści utrzymują, że badania laboratoryjne pokazały, iż prosta materia organiczna nie posuwa się ku stanowi ożywionemu; posuwa się ona w innych kierunkach, z których najważniejszym jest formowanie się niebiologicznego makromolekularnego materiału. Nie jest prawdopodobne, by przyszłe badania odkryły warunki, w jakich czysta woda przy ciśnieniu 1 atmosfery będzie wrzała w temperaturze 50o C bądź stanie się czerwona. Podobnie nie jest prawdopodobne, by przyszłe badania odkryły wiarygodne naturalne warunki, w jakich materia zawierająca węgiel mogłaby się sama zorganizować w materię ożywioną.
Jest, oczywiście, możliwe, że nowe gatunki, rodzaje i czasami nawet rodziny mogły powstać naturalnymi środkami po początkowym stworzeniu, o ile te nowe formy nie zawierały znacząco większej informacji genetycznej niż ich przodkowie. Do przykładów mogą należeć tutaj zięby Darwina (o niektórych z nich wiadomo, że krzyżują się w stanie dzikim pozostawiając płodne potomstwo), i tysiące gatunków orchidei. Ale dużo bardziej problematyczne są zmiany obejmujące znaczący wzrost złożoności i informacji biologicznej jak zakładane naturalistyczne przejścia od organizmów jednokomórkowych do bezkręgowców, od ryb do płazów i od gadów do ssaków.
Od czasów Darwina ewolucjoniści argumentują, że zmienność genetyczna wśród jednostek jakiejś populacji plus dobór naturalny działający przez tysiące pokoleń mogą przynieść wynik w postaci makroewolucyjnych zmian widocznych w ewoluujących drzewach rodowych. Podstawowym założeniem jest, że genomy mogą zmieniać się w istotnie nieograniczony sposób, tak że wśród zdolnych do życia odmian znajdą się te, które zawierają przynajmniej zaczątki informacji genetycznej wymaganej do zbudowania znacząco nowych struktur anatomicznych. Lecz nie jesteśmy w stanie zademonstrować, że tak jest. Potencjalnie niczego nie wiemy o przypuszczalnym genetycznym mechanizmie specjacji [powstawania gatunków - tłum.] [34]
Nasza wiedza wydaje się być bardziej spójna z poglądem, że genomy mogą zmieniać się tylko w pewnych granicach odpowiadających z grubsza granicom między rodzajami i rodzinami, a być może węższym, zależnie od genomu (gatunku), z jakim mamy do czynienia. Odrzućmy też pewien powszechny błędny pogląd. Całkowite przekształcenie się nawet jednego zwierzęcego gatunku w jakiś odmienny gatunek nigdy nie zostało zaobserwowane czy to w laboratorium, czy w stanie naturalnym. Wszystkie wysiłki prowadzące do takiego rezultatu ostatecznie okazywały się bezowocne, chociaż w przypadku muszek owocowych osiągnięto pewien stopień izolacji rozrodczej między subpopulacjami laboratoryjnymi.[35] Badania terenowe, o których donoszono w czasopismach ewolucyjnych, dotyczyły zmian mikroewolucyjnych,[36] na temat których nie istnieje żadna kontrowersja. W każdym razie nawet chociaż możemy mieć mocne wątpliwości na temat makroewolucji z powodu wniosków, jakie wyprowadziliśmy i dotyczących pochodzenia życia, spór ten musi być rozstrzygnięty na podstawie dodatkowego świadectwa.
Czy makroewolucja miała miejsce, czy nie? Ewolucjoniści odpowiadają pozytywnie na to pytanie; kreacjoniści - negatywnie. Szeroka analiza tej złożonej sprawy wykracza poza ramy tego eseju, ale dam krótki komentarz na temat danych kopalnych i dołączę trochę dodatkowego świadectwa, by zarysować trzon kreacjonistycznego argumentu przeciwko idei makroewolucji.
Dlaczego więc każda formacja geologiczna i każda warstwa nie jest zapełniona takimi pośrednimi ogniwami? Geologia z pewnością nie ujawnia żadnego takiego subtelnie stopniowanego łańcucha organicznego i jest to chyba najbardziej oczywisty i najgroźniejszy zarzut, jaki można postawić przeciwko mojej teorii. Wyjaśnieniem tego stanu rzeczy jest - jak sądzę - skrajna niedoskonałość danych geologicznych.[37]Darwin długo wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem dane kopalne są wysoce fragmentaryczne i niekompletne. Ale pierwsi darwiniści oczekiwali, że wiele z tych luk zostanie zapełnionych przez przyszlą aktywność paleontologiczną. Czy ich nadzieje się spełniły?
Studenci często są zaskoczeni, kiedy się dowiadują, że ponad 120-letnie badania paleontologiczne nie dostarczyły żadnej znaczącej liczby "brakujących ogniw" i że istnieją powody, by wątpić w status pośrednich ogniw tych kilku przypadków, jakie odkryto. Posiadamy obecnie szczątki około 250000 kopalnych gatunków,[38] które mogą stanowić przynajmniej 1% wszystkich gatunków, jakie kiedykolwiek żyły. Jednak harwardzki paleontolog, Stephen J. Gould, mógł napisać:
Nadzwyczajna rzadkość form przejściowych w danych kopalnych trwa w paleontologii jak jakaś tajemnica handlowa. Drzewa ewolucyjne będące ozdobą naszych podręczników mają dane tylko na końcach i miejscach wyjściowych gałęzi; reszta jest wnioskowaniem - chociaż rozsądnym, ale jednak nie świadectwem skamieniałości.[39]A Steven Stanley, paleontolog na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa, pisze: "(...) pomimo szczegółowego zbadania plejstoceńskich ssaków Europy nieznany jest ani jeden poprawny przykład filetycznego (stopniowego) przejścia od jednego rodzaju do innego".[40] Podobne stwierdzenie można wygłosić o prawie każdej grupie organizmów reprezentowanych w danych kopalnych włączając bezkręgowce i rośliny.[41]
Luki te mają systematyczny charakter i występują aż do poziomu gatunku.[42] Mamy teraz szczątki dużo większej ilości kopalnych gatunków, niż w czasach w Darwina, a jednak luki te nie zostały zapełnione. Ponieważ niektórzy paleontologowie uważają obecne dane kopalne za w zasadzie kompletne,[43] ewolucjoniści mogą stać przed nieprzyjemnym dylematem. Albo makroewolucji nie było, albo występowała w taki sposób, że nie pozostawiała bezpośredniego świadectwa.
Odpowiadając na tego typu rozumowanie ewolucjoniści stwierdzają, że Archaeopteryx wyraźnie demonstruje makroewolucyjne przejście od gadów do ptaków. Mówią, że faktycznie archeopteryks jest najlepszym przykładem formy przejściowej w danych kopalnych dotyczących kręgowców. Miał on zęby i kostny ogon ("cechy gadzie"), a jednocześnie prawdziwe pióra (cechę ograniczoną do ptaków). Ale sądząc po jego względnie masywnych widełkach obojczykowych i asymetrycznych stosinach[44] piór lotnych archeopteryks prawdopodobnie był zdolny do siłowego lotu [nie tylko do szybowania - przyp. tłum.] [45] Inne kopalne ptaki miały zęby, chociaż nie występują w żadnej współczesnej postaci. Ponadto niektóre gady nie mają zębów. Nie ma żadnego zniewalającego powodu, by nie uważać archeopteryksa za wymarłego prawdziwego ptaka.[46] A więc luka między gadami i ptakami pozostanie luką, dopóki nie odnajdzie się kopalnego gada z zaczątkiem piór. Inne makroewolucyjne luki w danych kopalnych dotyczących kręgowców, łącznie z tzw. "serią końską", są równie wielkie lub większe niż luka między gadami i ptakami.
Dane kopalne nie tylko ujawniają systematyczne luki. Większość form kopalnych pojawia się nagle w tych danych, pozostaje w istotny sposób bez zmian przez miliony lat (zakładając, że konwencjonalna chronologia jest poprawna), i wówczas nagle znika.[47] Jak ewolucjoniści wyjaśniają tę nadzwyczajną sytuację?
W ostatnich latach anatomiczne porównania zostały uzupełnione przez badania porównawcze białek i kwasów nukleinowych wydobytych z organizmów bardzo różnych gatunków. Wielu ewolucjonistów wierzy, że ta nowa informacja molekularna jest potencjalnie silniejsza niż dawniejsza metoda opracowywania przypuszczalnej filogenezy organizmów. Na przykład budowano drzewa filogenetyczne na podstawie porównawczych danych sekwencji aminokwasów dla białka, cytochromu c oraz na podstawie sekwencji nukleotydów w DNA.[50] Takie "drzewa molekularne" są ogólnie rzecz biorąc spójne ze zbudowanymi w oparciu o anatomię porównawczą. Ale istnieją pewne uderzające anomalie. Na przykład porównanie sekwencji aminokwasów hormonu uwalniającego hormon luteinizujący [luteinizing hormone-releasing hormone] (LHRH) u kilku gatunków ujawniło (wedle ujęcia ewolucyjnego), że płazy i ssaki są ściślej związane ze sobą niż gady i ssaki.[51] Istnieją niezgodności także w innych drzewach molekularnych, na przykład w drzewie opartym o cytochrom c.[52] Drzewa molekularne oparte na odmiennych substancjach powinny być przynajmniej wzajemnie zgodne.
Colin Patterson[53] z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej utrzymuje, że dane molekularne nie prowadzą do jasnego rozumienia filogenezy, ale raczej w wielu przypadkach do "antywiedzy". Porównawcze dane sekwencji dla danego białka czy kwasu nukleinowego mogą generować przy pomocy odpowiedniego programu komputerowego (tj. programu ujmującego teorię ewolucyjną) wiele odmiennych drzew. "Poprawne" drzewo często wybiera się zauważając, które z nich najlepiej dopasowane jest do drzewa zbudowanego w oparciu o anatomię porównawczą. Ponadto odmienne białka mogą wywołać powstanie odmiennych drzew. Ponownie "poprawne" drzewo określa się w oparciu o aprioryczną "wiedzę" na temat związków ewolucyjnych. Jasne jest więc, że drzewa molekularne nie dostarczają niezależnego świadectwa na rzecz teorii ewolucji.
Kreacjoniści wierzą, że "niespójności" między tymi drzewami odzwierciedlają fakt, iż podstawowe typy żywych organizmów są rezultatami oddzielnych aktów stwórczych. Wskazują oni także, że aby białka wyizolowane z różnych organizmów były zidentyfikowane jako ten sam rodzaj białka, muszą one mieć podobne sekwencje wielu swoich aminokwasów. Tak więc podobieństwo sekwencji niekoniecznie implikuje wspólnego przodka, ale może odzwierciedlać wspólne wymogi projektu eksperymentalnego.
Dane laboratoryjne i argumenty teoretyczne dotyczące pochodzenia pierwszego życia prowadzą do zwątpienia w ewolucję kolejno po sobie następujących form życia. Dane kopalne i inne linie świadectwa potwierdzają to podejrzenie. Krótko mówiąc, kiedy całe dostępne świadectwo jest troskliwie oszacowane in toto, to ewolucyjna opowieść o pochodzeniu wydaje się znacznie mniej prawdopodobna niż ujęcie kreacjonistyczne.
Warto jeszcze raz wspomnieć, że oprócz pochodzenia życia większa niezgoda między kreacjonistami i ewolucjonistami obejmuje makroewolucję, a nie mikroewolucję. Obie strony w zasadzie zgadzają się na temat tej drugiej. Faktycznie kreacjoniści uważają większość z tego, co Darwin napisał, za poprawne. Ponadto uznają oni wartość większości badań opisanych w czasopismach poświęconych biologii ewolucyjnej. Poza tematem ewolucji istnieje istotna zgoda między tymi dwiema stronami co do przynajmniej 90% problematyki nauk biologicznych. Istnieje więc podstawa dla dojrzałej i twórczej analizy kwestii pochodzenia. Taka wymiana idei zgodna byłaby z najlepszą tradycją badań naukowych.
[1] Patrz N.C. Gillespie, Charles Darwin and the Problem of Creation, University of Chicago Press, Chicago 1979.
[2] Patrz Loren Eiseley, Darwin's Century: Evolution and the Men Who Discovered It, Doubleday-Anchor, Garden City 1958.
[3] Patrz L.D. Thurman, How to Think About Evolution and Other Bible-Science Controversies, InterVarsity Press, Downers Grove 1978, s. 21.
[4] Patrz j.w.
[5] Patrz H. Muller, Means and Aims in Human Genetic Betterment, w: T.M. Sonneborn (ed.), The Control of Human Heredity and Evolution, Macmillan, New York 1965, s. 100-122.
[6] Godnym uwagi wyjątkiem jest P.W. Davis and E.P. Solomon, The World of Biology (second edition), McGraw-Hill, New York 1979.
[7] Patrz niepodpisany artykuł wstępny w Creation Research Society Quarterly 1981, vol. 18, s. 183.
[8] Patrz A.E. Wilder-Smith, The Creation of Life: A Cybernetic Approach to Evolution, Harold Shaw, Wheaton 1970 oraz tenże, The Natural Sciences Know Nothing of Evolution, CLP Publishers, San Diego 1981.
[9] F. Darwin (ed.), Life and Letters of Charles Darwin, vol. 3, John Murray, London 1888, s. 18.
[10] Charles Darwin, On the Origin of Species, John Murray, London 1859, s. 487-489.
[11] Patrz D.H. Kenyon and G. Steinman, Biochemical Predestination, McGraw-Hill, New York 1969, s. 26-28.
[12] A.I. Oparin, Proischożdienije żyzni, Moskowskij Raboczij, Moskwa 1924; tenże, The Origin of Life, Macmillan, New York 1938.
[13] J.B.S. Haldane, The Origin of Life, Rationalists Annual 148.
[14] A.I. Oparin, The Origin of Life on the Earth (third edition), Academic Press, New York 1957.
[15] Oparin, The Origin..., s. 301-341.
[16] A.I. Oparin, Genesis and Evolutionary Development of Life, Academic Press, New York 1968.
[17] Stanley L. Miller, A Production of Amino Acids under Possible Primitive Earth Conditions, Science 1953, vol. 117, s. 528-529.
[18] S.L. Miller and L.E. Orgel, The Origins of Life on the Earth, Prentice-Hall, Englewood Cliffs 1974.
[19] S.W. Fox and K. Dose, Molecular Evolution and the Origin of Life (Rev. Ed.), Marcel Dekker, New York 1977; D.H. Kenyon and A. Nissenbaum, Melanoidin and Aldocyanoin Microspheres: Implications for Chemical Evolution and Early Precambrian Micropaleontology, Journal of Molecular Evolution 1976, vol. 7, s. 245-251.
[20] H. Clemmey and N. Badham, Oxygen in the Precambrian Atmosphere: An Evaluation of the Geological Evidence, Geology 1982, vol. 10, s. 141-146; Erich Dimroth and Michael
[21] J.B. Corliss, J.A. Baross and S.E. Hoffman, An Hypothesis Concerning the Relationship Between Submarine Hot Springs and the Origin of Life on Earth, Oceanologica Acta 1981, SP, s. 59-67; A. Nissenbaum, D.H. Kenyon and J. Oro, On the Possible Role of Organic Melanoidin Polymers as Matrices for Prebiotic Activity, Journal of Molecular Evolution 1975, vol. 6, s. 253-270.
[22] H.R. Hullet, Limitations on Prebiological Synthesis, Journal of Theoretical Biology 1969, vol. 24, s. 56-72; D.E. Hull, Thermodynamics and Kinetics of Spontaneous Generation, Nature 1960, vol. 186, s. 693-694.
[23] Richard E. Dickerson, Chemical Evolution and the Origin of Life, Scientific American 1978, vol. 231, s. 70-86; C.E. Folsome, The Origin of Life: A Warm Little Pond, Freeman, San Francisco 1979.
[24] William A. Bonner, Origins of Molecular Chirality, w: C. Ponnamperuma (ed.), Exobiology, North-Holland, Amsterdam 1972, s. 170-234; William A. Bonner, Neal E. Blair and Richard M. Lemmon, The Radioracemization of Amino Acids by Ionizing Radiation: Geochemical and Cosmochemical Implications, w: Cyril Ponnamperuma and Lynn Margulis (eds. ), Limits of Life: Proceedings of the Fourth College Park Colloquium on Chemical Evolution, D. Reidel, Dordrecht-Holland 1980, s. 183-194.
[25] Miller and Orgel, The Origins. ..
[26] Folsome, The Origin...; C.E. Folsome, R.D. Allen, and N. Ichinose, Organic Microstructures as Products of Miller-Urey Electric Discharges, Precambrian Research 1975, vol. 2, s. 263-275.
[27] Jeffrey L. Fox, DNA Replication: More Complicated Than Ever, Chemical Engineering News, June 1978, vol. 19, s. 16-21; P. Sheeler and D.E. Bianchi, Cell Biology: Structure, Biochemistry and Function, John Wiley and Sons, New York 1980.
[28] G.E. Parker, Creation: The Facts of Life, CLP Publishers, San Diego 1980.
[29] Wilder-Smith, The Natural..., s. 41,47.
[30] Michael Polanyi, Life Transcending Physics and Chemistry, Chemical Engineering News, August 21, 1967, s. 54-66; tenże, Life's Incredible Structure, Science 1968, vol. 160, s. 1308-1312.
[31] Wilder-Smith, The Creation...
[32] Termin "makroewolucja" odnosi się do rzekomego ewolucyjnego powstawania nowych gatunków, rodzajów i wyższych jednostek taksonomicznych.
[33] R.I. Bowman, Informacja osobista (1982).
[34] R.C. Lewontin, The Genetic Basis of Evolutionary Change, Columbia Press, New York 1974, s. 12. Por. Mary-Claire King and A.C. Wilson, Evolution at Two Levels in Humans and Chimpanzees, Science 1975, vol. 188, s. 107-116.
[35] J.M. Thoday and J.B. Gibson, Isolation by Disruptive Selection, Nature 1962, vol. 193, s. 1164-1166.
[36] Termin "mikroewolucja" dotyczy zmian częstości występowania genów w populacjach danego gatunku.
[37] Charles Darwin, On the Origin of Species, John Murray, London 1859, s. 280.
[38] David Raup, Conflicts Between Darwin and Paleontology, Field Museum of Natural History Bulletin 1979, vol. 50, s. 22.
[39] Stephen Jay Gould, Evolution's Erratic Pace, Natural History 1977, vol. 86, s. 14.
[40] S.M. Stanely, Macroevolution: Pattern and Process, Freeman, San Francisco 1979, s. 82.
[41] D.T. Gish, Evolution: The Fossils Say NO!, Creation Life Publishers, San Diego 1978.
[42] Por. N. Eldredge, An Extravagance of Species, Natural History 1980, vol. 89, s. 46-51.
[43] Stanley, Macroevolution..., s. 1.
[44] Stosina - ta część osi pióra, na której rozpina się chorągiewka pióra (przyp. tłum.)
[45] A. Feduccia and H.B. Tordoff, Feathers of Archaeopteryx: Asymetric Vanes Indicate Aerodynamic Function, Science 1979, vol. 203, s. 1021-1022; Storrs L. Olson and Alan Feduccia, Flight Capability and the Pectoral Girdle of Archaeopteryx, Nature 1979, vol. 278, s. 247-248.
[46] G.E. Parker, Creation: The Facts of Life, CLP Publishers, San Diego 1980.
[47] Gould, Evolution's. ..; Stanley, Macroevolution..., s. 99-100.
[48] Gould, Evolution's. ..; tenże, A New...; Stephen Jay Gould and N. Eldredge, Punctuated Equilibria: The Tempo and Mode of Evolution Reconsidered, Paleobiology 1977, vol. 3, s. 115-151.
[49] Ang. horseshoe crabs. Na temat ostrogonów por. też H. Szarski, Mechanizmy ewolucji, PWN, Warszawa 1986, s. 152-153 oraz H. Wendt, Śladami Noego, Wiedza Powszechna, Warszawa 1969, s. 119-121 (przyp. tłum.)
[50] T. Dobzhansky, F.J. Ayala, G.L. Stebbins and J.W. Valentine, Evolution, Freeman, San Francisco 1977, s. 281-303.
[51] J.A. King and R.P. Millar, Heterogeneity of Vertebrate Luteinizing Hormone-Releasing Hormone, Science 1979, vol. 206, s. 67-69.
[52] Francisco J. Ayala, The Mechanisms of Evolution, Scientific American 1978, vol. 231, s. 56-69.
[53]
Nieopublikowane przemówienie do biosystematyków w Amerykańskim Muzeum Historii
Naturalnej, Nowy Jork, 5 listopada 1981.